![]() ![]() ![]() |
Zespół Państwowych Szkół Muzycznych nr 4
im. Karola Szymanowskiego w Warszawie |
![]() |
||
|
KONCERTY CHARYTATYWNE Kiedy 19 lutego 1994 r. w Sali Bankietowej Hotelu Forum odbywał się koncert dobroczynny na rzecz chorych na stwardnienie rozsiane w wykonaniu uczniów Szkoły Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Warszawie, zapewne nikt z jego wykonawców i organizatorów nie przypuszczał, że tym samym otwiera się długi i piękny rozdział historii Szkoły. Tego wieczoru wystąpiły: pianistki - Dagny Baczyńska i Ewa Puchalska, skrzypaczki - Marianna Oczkowska i Kamila Szalińska, wiolonczelistki - Katarzyna Oczkowska i Marta Ziarko oraz pianistki-akompaniatorki - Małgorzata Szalińska i Alina Leuschner. Koncert zgromadził liczną publiczność i spotkał się z niezwykle gorącym przyjęciem. Już wkrótce inicjatywa Jana Ziarko - dyrektora Hotelu Forum, dr Barbary Pacerowej - przewodniczącej Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego i dyrektora Szkoły Róży Paderewskiej zatoczyła znacznie szersze kręgi. 7 grudnia tego samego roku odbył się następny koncert dedykowany chorym na sclerosis multiplex, dzięki życzliwości dyrektora Kazimierza Korda - już w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej. Od tej pory wielkie koncerty charytatywne na rzecz PTSR weszły na stałe do kalendarza szkolnego i filharmonicznego. Zawsze towarzyszyła nam też życzliwa pomoc doświadczonych pracowników FN, którzy ze zrozumieniem i pobłażliwością dla naszych błędów współuczestniczyli w ich organizacji. A były to naprawdę wielkie przedsięwzięcia nie tylko artystyczne, ale i organizacyjne. Na estradzie FN stawało czasem blisko dwustu wykonawców w zespołach orkiestrowych, chóralnych i kameralnych, a także, oczywiście, soliści. Przeglądając programy koncertowe, odczytując nazwiska dyrygentów, pedagogów, solistów, aktorów i tytuły dzieł muzycznych, przypominamy sobie kolejne rozdziały muzycznej historii Szkoły. I wszystko jest tam ważne. Wszystko zostawiło trwały ślad na twardym dysku naszej pamięci. Wszyscy, którzy brali udział w organizacji koncertów charytatywnych, stawiali sobie wysokie wymagania. Chcieliśmy, aby miały one naprawdę wysoki poziom artystyczny, godny estrady FN. Zawsze też pamiętaliśmy o charytatywnym, szlachetnym celu. Jako pedagodzy i wychowawcy mieliśmy nadzieję, że nasi uczniowie doświadczając już w szkole pracy na rzecz ludzi potrzebujących pomocy, będą chcieli i umieli to robić w swoim dorosłym życiu. A muzyka zdaje się do tego narzędziem doskonałym. "Dzięki muzyce słuchacz przenosi się w świat idealny, świat naszych pragnień i marzeń, naszych wyobrażeń o doskonałości (...), świat nieznany z życia codziennego. Świat ten cechuje ogromne i różnorodne bogactwo emocji i doznań pociągających i zjednujących każdego, kto potrafi poprzez słuchanie do tego świata dotrzeć". Te mądre i głębokie słowa Witolda Lutosławskiego wyjaśniają istotę muzyki i jej siłę oddziaływania. Pewnie dlatego nasze koncerty charytatywne w FN zawsze miały niepowtarzalną atmosferę, poruszały serca, wyobraźnię, dawały niebywały napęd do pracy, choćby nawet kosztem innych bieżących spraw i obowiązków, kosztem matematyki, polskiego i... bhp. Koncerty w FN zawsze były poprzedzone wielomiesięcznymi przygotowaniami. Długie dyskusje na temat repertuaru rozpoczynały się przeważnie już w poprzednim roku szkolnym. A potem setki pytań: jak zaplanować próby, żeby wilk (dyrygent) był syty i owca (czyli orkiestra) cała, czy mamy cztery puzony, skąd wziąć rożek angielski i tubę, kto nam wydrukuje plakat i program, kto ogarnie 200-osobowy żywioł na czterech poziomach FN i we wszystkich jej zakamarkach, jakie pomysły nie tylko artystyczne zapragną zrealizować nasi milusińscy w wolnych chwilach pomiędzy kolejnymi dziełami muzycznymi i czy FN zaprosi nas za rok? Ciężka praca zaczynała się we wrześniu, zaraz po wakacjach. Na wielogodzinnych próbach orkiestry i chóru, na próbach sekcyjnych i z solistami – trudno było myśleć o chwalebnych celach. Były piętrzące się problemy, kolizje interesów, trudne wybory, chwile zwątpienia. Czy damy radę, czy orkiestra udźwignie trzy-cztery akompaniamenty, czy nie powalą nas na łopatki szalejące epidemie grypy? Nie ulega wątpliwości, że na sukces artystyczny każdego z Koncertów Charytatywnych w FN pracowali równie ciężko i z zapałem wszyscy nasi uczniowie i ich pedagodzy. Ale sprawiedliwie trzeba powiedzieć, że ten najbardziej wyrazisty i znaczący kształt artystyczny nadawała zawsze orkiestra i jej dyrygent. To oni byli tą potęgą, zbiorowym artystycznym wizerunkiem Szkoły im. Karola Szymanowskiego w Warszawie, od nich wymagało się najwięcej, od nich też zależało "być albo nie być" solistów. Orkiestra Symfoniczna w "Szymanowskim" miała szczęście do dyrygentów, którzy potrafili ją porwać do wielkiego wysiłku artystycznego, uskrzydlić i doprowadzić do wykonań, których nie powstydziłaby się niejedna zawodowa orkiestra. Jakże często mówiliśmy po Koncertach: daliście z siebie wszystko, graliście jak profesjonaliści, przeszliście samych siebie!! To była w ogromnej mierze zasługa wspaniałych dyrygentów, którzy uczyli naszą młodą orkiestrę prawdziwie profesjonalnej pracy zespołowej. Pierwszy z wielkich koncertów charytatywnych w FN w grudniu 1994 r. poprowadził Andrzej Borzym. Szkolna orkiestra pod jego batutą już wcześniej odnosiła znaczące sukcesy. Należały do nich na pewno koncerty we współpracy z Helmholtz Gymnasium z Karlsruhe w Niemczech, podczas których wykonano wspólnie wielkie dzieła orkiestrowe i oratoryjne, w tym "Stworzenie Świata" J. Haydna. Andrzej Borzym prowadził także nasz chór licealny. Następnym koncertem dyrygował Andrzej Affeltowicz, a koncert pod jego batutą zapisał się szczególnie w kronikach Szkoły, także ze względu na wiele do dziś mówiące nazwiska solistów: Staś Drzewiecki, Jakub Jakowicz i Michał Dmochowski. Rok 1996 i 1997 należały do Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego. Młody, niezwykle utalentowany dyrygent o wyrazistej sylwetce artystycznej, został dyrygentem naszej orkiestry zaraz po studiach w klasie prof. Bogusława Madeya i z Jego rekomendacji. Wykonania m.in. uwertury "Coriolan" L. van Beethovena i Suit orkiestrowych z opery "Carmen" G. Bizeta pod jego batutą zapisały się w kronikach szkolnych jako jedne z największych sukcesów artystycznych orkiestry. Można bez cienia przesady powiedzieć, że w grudniu 1998 roku rozpoczęła się era Rubena Silvy, który do tej pory poprowadził osiem (!) wielkich koncertów charytatywnych w FN. Nie sposób przecenić wpływu Jego artystycznej osobowości na kolejne roczniki młodych muzyków grających w orkiestrze. Pod Jego batutą powstało wiele pełnych młodzieńczej pasji wykonań arcydzieł muzyki symfonicznej od klasycyzmu do współczesności. Zespół orkiestrowy potrafił też zabłysnąć najwyższym poziomem w trudnych partiach koncertów solowych. Do najważniejszych dokonań orkiestry pod dyrekcją Rubena Silvy na koncertach charytatywnych należą m.in.: Uwertura "Egmont" L. van Beethovena, Suita z baletu "Dziadek do orzechów" P. Czajkowskiego, Tańce Połowieckie na orkiestrę i chór z opery "Kniaź Igor" A. Borodina, "Noc na Łysej Górze" M. Musorgskiego, uwertura do opery "Halka" St. Moniuszki, "Arlezjanka" G. Bizeta i Symfonia C-dur nr 100 J. Haydna. I drugi wielki, zbiorowy bohater Koncertów Charytatywnych, chór szkolny, na różnych koncertach w zmieniających się składach, począwszy od wielkiego chóru mieszanego złożonego z dzieci i młodzieży w całym przekroju wiekowym, aż po kameralny skład chóru żeńskiego. Chór zawsze był wielką atrakcją Koncertów. Miał swoją publiczność, która właśnie na jego występy czekała najbardziej i - co tu dużo mówić - zapełniała wielką Salę Koncertową po brzegi. Wielka to zasługa naszych kolejnych dyrygentów, którzy przygotowywali chór zarówno do współpracy z orkiestrą, jak i do samodzielnych występów. Byli to m.in. Andrzej Borzym, Krzysztof Moroz, Wojciech Szaliński, Jerzy Łysiak, Elżbieta Siczek, Michał Witecki vel Kazanecki i Anna Perzanowska-Tarasiuk. Każdy z Koncertów Charytatywnych miał swoich wspaniałych, utalentowanych solistów. Ich występy na estradzie FN, to najpiękniejsze karty historii Szkoły. Trzeba też pamiętać, by przy każdym z nich wymienić nazwisko mistrza - nauczyciela instrumentu. Przypomnijmy więc zawsze mocną reprezentację Sekcji Fortepianu, począwszy od Stasia Drzewieckiego z klasy znakomitej mamy, Tatiany Shebanovej, który wystąpił na Koncercie Charytatywnym jako uczeń II klasy szkoły podstawowej. Pamiętamy też rok 1999, kiedy zdecydowaliśmy się wystawić niezwykle mocną "podwójną reprezentację" pianistyczną w Koncercie e-moll F. Chopina. Część I tego Koncertu wykonał Jakub Tchorzewski z klasy prof. Alicji Palety-Bugaj, a części II i III - Radosław Sobczak z klasy prof. Bronisławy Kawalla. Wystąpili także: Małgorzata Grodzicka z klasy skrzypiec prof. Tadeusza Gadziny i Michał Borzykowski z klasy wiolonczeli prof. Kazimierza Michalika. Radek Sobczak uświetnił także kolejny Koncert Charytatywny w styczniu 2001 r. Był już wtedy absolwentem Szkoły im. K. Szymanowskiego i studentem I roku AMFC w klasie prof. B. Kawalla, a przede wszystkim najlepszym Polakiem na XIV Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim (jako jedyny Polak przeszedł do III etapu zdobywając wyróżnienie i szereg nagród specjalnych). Z całej plejady znakomitych wiolonczelistów wymieńmy Mikołaja Pałosza z klasy prof. Andrzeja Bauera i Michała Dmochowskiego z klasy prof. Kazimierza Michalika, późniejszych laureatów Międzynarodowych Konkursów im. W. Lutosławskiego, a spośród skrzypków - Jakuba Jakowicza, który występował na zakończenie edukacji w szkole podstawowej w klasie sławnego ojca, Krzysztofa Jakowicza. Pamiętamy znakomite występy absolwentów z klas instrumentów dętych: z roku 1994 - Marię Peradzyńską (klasa fletu Justyny Niegierysz), dziś pedagoga naszej Szkoły i jej absolwentkę, Maję Helbert, która zagrała na ostatnim XIII Koncercie Charytatywnym, Lubomira Jarosza - trębacza z klasy prof. Wiesława Woźnickiego i Henryka Kowalewicza z klasy waltorni prof. Krzysztofa Specjała. Koncerty Charytatywne na rzecz PTSR to oczywiście na pierwszym miejscu muzyka. Muzyka pełna młodzieńczego entuzjazmu, emocji, ale także - dzięki znakomitym pedagogom – przygotowana w sposób prawdziwie profesjonalny. To zawsze był ten najważniejszy dar, który chcieliśmy przekazać na potrzeby chorych ludzi. Naszym celem było wsparcie działań PTSR i nagłośnienie trudnej problematyki sclerosis multiplex. Muzyka miała otworzyć serca potencjalnych darczyńców i sponsorów, zwrócić uwagę mediów i oczywiście pomóc nam pozyskać środki finansowe, choćby w jakimś ułamku zaspokajające potrzeby chorych. Mimo całej mocy sprawczej Muzyki - sami nie dalibyśmy rady. Trzeba tu opowiedzieć o osobach, które stawały się prawdziwymi posłańcami naszych intencji. Godziły się użyczyć swojego wielkiego i sławnego nazwiska, by zwrócić uwagę słuchaczy i mediów na nasz Koncert, a później opatrzyć go pięknym słowem. Oto Oni: Maja Komorowska - prowadziła pierwszy duży Koncert Charytatywny w roku 1994 na estradzie FN. Wielka aktorka i wielki człowiek, potrafiła porwać całą salę FN, a wykonawcom dodała prawdziwych skrzydeł. Sprawiła, że nikt nie pozostał obojętny. Irena Jun - rok 1995. Otwierała serca słuchaczy i wykonawców swoim ciepłym głosem i poezją, mistrzyni nastroju, subtelnie wspierała naszą akcję charytatywną i z taktem opowiadała o problemach ludzi dotkniętych chorobą. Marek Kondrat - wielki, sławny, popularny aktor, prowadził Koncert w 1996 r. Prawie nie mieliśmy nadziei, że się zgodzi i znajdzie czas. Wzruszył wszystkich wyznaniem, że nigdy w życiu nie miał większej tremy, niż prowadząc nasz Koncert. Dzięki Niemu dotarliśmy do najważniejszych mediów, łącznie z głównym wydaniem Wiadomości w TV. Krzysztof Gosztyła - prowadził Koncert w 1997 r. Jest on Absolwentem Szkoły im. K. Szymanowskiego w klasie wiolonczeli Róży Paderewskiej. Wspaniały aktor o wielkim, głębokim głosie - brzmiącym bardziej kontrabasowo niż wiolonczelowo. Podobno miał tremę większą niż na niejednej premierze teatralnej. Zofia Czernicka - znana prezenterka i dziennikarka telewizyjna. Profesjonalnie wspierała nasze charytatywne działania w roku 1998 i w styczniu 2003 r. - podczas dziesiątego, jubileuszowego Koncertu. Alina Janowska - niezwykle popularna i uwielbiana aktorka, a dla nas przede wszystkim Wielka Przyjaciółka Szkoły, nasza bliska sąsiadka, zna nas jak mało kto i walczy o nas na forum dzielnicy Żoliborz i całej Warszawy. „Prowadziła” nas w roku 1999 i 2000. Piotr Machalica - sławny aktor, zdaje się, że niezbyt przepisowo jechał na nasz Koncert, pokonując trasę ze Studia na Ursynowie do FN w 20 min. Użyczył nam swojego wspaniałego głosu na XI Koncercie. Jerzy Kryszak - to już rok 2004. Spodziewaliśmy się, że swoim humorem zjedna wszystkich. I tak się stało. Ale jakże nas i publiczność zaskoczył chwilami pełnymi nastrojowej poezji i refleksji o życiu. Anna Maria Jopek i Marcin Kydryński - historia najnowsza, czyli ostatni XIII Koncert Charytatywny w roku 2005. Anna Maria Jopek jest absolwentką naszej Szkoły w klasie fortepianu prof. Bronisławy Kawalla, a później także w AMFC. Dziś – Wielka Gwiazda polskiej jazzowej wokalistyki, występuje ze sławnymi muzykami z całego świata. Mama dwóch synów, a naszych uczniów. Marcin Kydryński - także jak nasza szkolna rodzina. Razem stworzyli niezapomniany klimat na estradzie FN. Jest jeszcze jedna postać związana z historią Koncertów Charytatywnych niemalże od samego początku. W koncertowych programach można przeczytać lapidarną informację: „W przerwie Koncertu loteria z losowaniem obrazu Jagody Kołodziejskiej”. I tylko tyle. Co roku w Foyer Sali Koncertowej FN pojawiał się obraz na sztalugach. Najczęściej był to pejzaż z ukochanego przez Nią Kazimierza Dolnego nad Wisłą, gdzie na stałe mieszka od 5 lat. Barwny, raz w tonacjach letnich i pełen kwiatów, innym razem w wiosenno-pastelowych odcieniach, czasem w szarej tonacji jesieni. Zawsze jednak z takim akcentem, który pozwalał bezbłędnie odgadnąć: to jest Kazimierz nad Wisłą i to jest pędzel Jagody Kołodziejskiej. Pani Jagoda Kołodziejska nigdy nie chciała pojawić się na estradzie, chociaż za każdym razem otrzymywała wielkie, wręcz huraganowe brawa. Dochód z loterii zasilał wpływy z Koncertu i był przekazywany na rzecz PTSR. Czy to już końcowe i ostateczne podsumowanie Koncertów Charytatywnych na Rzecz Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego w wykonaniu uczniów Szkoły Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Warszawie? Mamy wielką nadzieję, że już wkrótce uda się powrócić do tej pięknej tradycji. Od Autorki Uczestniczyłam w przygotowaniach wszystkich Koncertów Charytatywnych i mam je w pamięci. W szufladach mojego biurka leżą projekty plakatów i programów. Wspominam jednak nie jednoosobowo. Wszystko działo się zawsze w gronie moich najbliższych koleżanek i kolegów. A na pierwszym miejscu wymieniam niezmiennie niezmiernie czujną Panią Dyrektor Różę Paderewską, która nie przepuszczała nawet najmniejszego detalu artystycznego i organizacyjnego, co czasem doprowadzało nas do tzw. białej gorączki, ale na koniec dawało komfort, że i tak "wszystko będzie na nią" . Zaraz na drugim miejscu i zawsze w parze - Joanna Oczkowska i Małgorzata Ziarko – najpierw jako nauczycielki, a później wicedyrektorki "ogólnokształcące", które zawsze pamiętały o wszystkich sprawach, o których ja zapomniałam i bez których ani jeden bilet nie byłby sprzedany. Dzięki nim wszystkie problemy logistyczne znikały lub nikt nie miał świadomości ich istnienia. Po prostu wszystko było zaplanowane i dopilnowane. W roku 1998 dołączyła do nas Małgorzata Szalińska, moja droga vis-à-vis (czyli zza biurka naprzeciwko), która jako drugi wicedyrektor ds. muzycznych zdjęła ze mnie dużo więcej niż połowę kłopotów, bo malutką, ale jakże mocną rączką wzięła w obroty całą orkiestrę, chór i dyrygentów. I od tej pory koncertów bez niej by nie było. Opisałam, co wiedziałam z prawdziwą przyjemnością, bo to piękne i chlubne dzieje Szkoły. I mam w sobie cień zarozumialstwa, że brałam w tym udział nie tylko jako widz. Proszę o wybaczenie, jeśli w którymś miejscu troszkę minęłam się z prawdą, ale pamięć jest naczyniem mocno dziurawym. A teczki i dokumenty lubią się gubić. Hanna Sawicka |
| © ZPSM nr 4 im. Karola Szymanowskiego Projekt graficzny: Piotr Dylewski • Redakcja: Paweł Markuszewski • Ostatnia aktualizacja tej podstrony: czwartek, 27 grudnia 2007 | ||